Po wyladowaniu na lotnisku Figari na poludniu Korsyki dowiedzielismy sie ze najblizszy bankomat jest 4 kilometry dalej. na szczescie poznalismy calkiem mila pare z LItwy ktora podrozowala tym samym samolotem co my. Wymienili na pieniadze i moglismy kupic bilet na autobus. Kolejne przygody zaczely sie w miasteczku docelowym - Porto Vecchio. Okazalo sie ze nie ma wolnych miejsc w hotelach, a tam gdzi sa to kosztuja za dobe tyle co tydzien na innej, tanszej wyspie. I takim to sposobem zrobilo sie ciemno, a my nie mielismy gdzie spac. I tu jak sie okazalo szczescie nas nie opuscilo. Niespodziewanie uslyszelismy nas ojczysty jezyk. Poznalismy milych polakow ktorzy zabrali nas do swojego osrodka gdzie wynajelismy przemily apartament w przystepnych cenach. Warunki byly super.